77 rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim

Nowolipki, Ogród i Pałac Krasińskich, ulica Stawki, Muzeum Żydów Polskich "Polin",  zieleń drzew, przez które prześwituje słońce - Muranów. Dziś jest to chyba najbardziej klimatyczna dzielnica Warszawy. A jak to było kiedyś? 

Uliczny gwar, który niósł wesołe okrzyki sklepikarzy, kolorowe kramy handlarzy i wyrobników, krawców, szewców, piekarzy, cukierników, którzy zaopatrywali warszawiaków w towar. Gardłowy jidysz, tak bardzo w swoim brzmieniu przypominający inny język, który za chwilę wypełni tę malowniczą, otwartą wciąż przestrzeń. Ale jeszcze nie teraz. Teraz tętni tam życie – człowiek żyje obok człowieka, wymienia uścisk dłoni i uśmiech. Coś kupuje, coś wymienia, dokądś się spieszy. Mieszają się języki, kultury, obrzędy. Spoglądają na siebie dwie świątynie – kościół i synagoga, rozumiejąc się bez słów, bez podziałów. I tak jak pisze Joanna Rudniańska w swojej "Kotce Brygidy" nic złego nie powinno się tu stać, skoro jest nie jeden, a dwóch Bogów. Życie aż kipi swoim bogactwem, różnorodnością, której, wydawałoby się, nie sposób zamknąć w żadne ramy.A jednak czyjś obłąkany sen szaleńca się spełnia. Ten ktoś zamyka 1/3 mieszkańców Warszawy na powierzchni 2,5% miasta. To są liczby, które dziś niewiele nam mówią. Ale kto spamiętałby tyle setek imion, np.: Niuta Tajtelbaum, Cywia Lubetkin, Tosia Altman, Regina Fuden, Gitta Kwonki, Fela Talman...Nasza pamięć nie sprosta temu potężnemu wyzwaniu, nie odtworzy młodego życia, które domagało się swojego prawa do głosu. Nie dane im było przeżyć po swojemu młodzieńczego buntu, który musiał być od razu tym najważniejszym – o godność. W szkole czytamy o rycerskiej Ars bene moriendi – sztuce pięknego umierania na przykładzie romansów średniowiecznych. Historia podsuwa nam tymczasem znacznie piękniejsze przykłady ludzi, którzy, mimo braku nadziei, stawili opór swoim niemieckim oprawcom. Na ich czele Żydowskiej Organizacji Bojowej stanął Marek Edelman – i to nazwisko mieści w sobie pamięć o ludzkiej odwadze, solidarności i o braterstwie. Dziwnie jest próbować uczyć młodzież o wydarzeniach tak odległych czasowo i wykraczających swoją podniosłością poza nasz horyzont myślowy. Jednak dość, że pomyślimy o tym, ze ok. 400 tysięcy ludzi przebywało w zamknięciu, w getcie, w którym epidemia była słowem codziennym - wydarzenia sprzed 77 lat przedstawiają się nam w innym, znajomym świetle. Dziś w Muzeum Polin możemy poczuć na plecach ducha tamtych czasów. Możemy też złożyć żonkile pod pomnikiem Bohaterów Getta w hołdzie ofiarom, kłaniając się Markowi Edelmanowi, człowiekowi, który w tym całym obezwładniającym nieszczęściu znalazł tyle charyzmy, że pociągnął za sobą innych, wyrywając ich z rozpaczy bezsilności, posłuszeństwa oprawcom.

Dziś w miejscu getta, mimo zmian architektonicznych jest element łączący nas z czasem wojny. Są to drzewa, które uparcie milczą, ale czy to znaczy, że nie pamiętają? Trudno o tym mówić, język polski nie potrafi sprostać takim doświadczeniom, bo co chwila popada w patetyczne tony. Może odpowiednie słowa znalazłby jidysz? A może... język niemiecki?  Może w obliczu braku słów albo niedostatecznej wiedzy własnej warto powtarzać za mądrzejszymi od nas. Na przykład za Hanną Krall, która miała zaszczyt przeprowadzić z przywódcą powstania wywiad i zamknąć go w książce pt. "Zdążyć przed Panem Bogiem". Reporterka zwykła mawiać, że w każdym człowieku drzemie hitlerowiec zdolny do bezwzględnego okrucieństwa, ale także Marek Edelman zdolny do wielkich czynów. Warto odświeżać te słowa choćby przy okazji tejże rocznicy, a każdego dnia na nowo budzić w sobie Edelmana, który wzywa nas do trwania w służbie miłości, dobru, pięknu. Do aktywowania naszej kory mózgowej odpowiedzialnej za pamięć.

Marek Edelman już nie żyje, ale wciąż dostaje od nas kwiaty. I to jest piękne. Uczniowie z naszej szkoły dołączyli do szlachetnej akcji Żonkile, poświęcili swój czas, odnaleźli w sobie chęci i wykonali piękne żonkile udowadniając, że ŁĄCZY NAS PAMIĘĆ.

(Inicjatorka i opiekunka akcji oraz autorka artykułu: pani Paulina Bocheńska)

Poczytanki na czas kwarantanny czyli opowiadania Pisarek i Pisarzy ( z klasy 6) o dużej wyobraźni.

Inspirowani opowiadaniami kryminalnymi Agathy Christie  napisali własne. Szczególny czas, w jakim się znaleźliśmy, okazał się dla nich bardzo twórczy.
Zapraszamy do oddania się "najlepszej rozrywce, jaką sobie ludzkość wymyśliła", czyli do czytania, oczywiście. Życzymy gęsiej skórki na rękach i uśmiechu na twarzy. Mamy nadzieję, że pani Christie z uwagą przygląda się swoim następcom.

Klasa 4 walczy z koronawirusem, zapraszamy do obejrzenia

 KLIKNIJ PLAKATY

 I jeszcze kilka prac: